UWAGA: nasze strony wykorzystują pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies.
Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia. Więcej informacji można znaleźć w naszej Polityce prywatności
[ Zamknij ]
Ploteczki
Strona 2 z 2
Gdyby łzy mogły wskrzeszać...

2007-11-01 11:47:57
(Administrator)

Gdyby łzy mogły wskrzeszać, a miłość uzdrawiać - śmierć by nie istniała....

Kiedyś, Karol odnalazł w sieci wzruszający wiersz księdza Jana Twardowskiego. Co roku czytam go z takimi samymi refleksjami. Co roku, jednak, kiedy minie 1 i 2 listopada, ważniejsza jest praca, niż zastanawianie się nad sensem życia.
Pędzimy, pędzimy, pędzimy... W przelocie komuś powiemy, że Go kochamy, że żyć bez niego nie umiemy, bo wydaje nam się, że jeszcze zdążymy z Nim pogadać, że jeszcze jest czas...

Nie chcę wprowadzać nastroju smutku. Chciałbym, raczej, refleksyjnie do tego podejść.
Czy podczas życiowej gonitwy potrafimy w tym jednym, jedynym dniu, zatrzymać się, wspomnieć, zapłakać? A może, jak robi to Andrzej B, nasze wspomnienia o najbliższych powinny być przepełnione radością wspólnie spędzonych chwil i wspólnych zabaw?
Dla mnie, osobiście, przerażające jest to, że coraz mniej umiem tego dnia pochylić się nad grobem własnego ojca i oddać mu cześć, na jaką zasługiwał. Wybaczcie tę chwilę słabości. Dokąd, jednak, zmierza nasze życie, nasz pęd do życiowych potrzeb...?

(*) (*) (*) [*] [*] [*] <*> <*> <*>


2008-10-30 21:00:26
Odwiedził mnie wczoraj dawno niewidziany kolega
Przyjaciel prawie
Gdzie się podziewałeś, zapytałem (...)

Byłem po tamtej stronie

Strasznie mi się zakotłowało w całym człowieku... Dużo rzeczy chciałoby mi się powiedzieć... Ale jakoś czuję, że po co :(
http://www.poomoc.pl/

2008-10-30 21:43:46
(Administrator)
Miesiąc temu odwiedzilismy z Beatą moją Matkę w szpitalu
"Jak się czujesz" - zapytaliśmy
"Byłam po tamtej stronie" - ospowiedziała
'Leżąc w łóżku szpitalnym
Zatrzymało mi sie serce
i kilka minut nie biło
Wróciłam - ordynator nie pozwolił mi odejść
był cały czas przy mnie
Wróciłam - bo nie zakończyłam tu pewnie wszystkich swoich spraw"

Nie wiem czy przestała się bać.
Aż do momentu opuszczenia szpitala
była bardzo dzielna i spokojna

Dziś udaje, że jej nic nie jest, kiedy trzeba coś zrobić
Boi się powiedzieć nam, że nic by się nie stałogdybysmy troche wiecej czasu Jej poświęcili.

Wiem, że czeka... czeka na moment, kiedy rzucimy tę cholerną robotę
i po prostu chwilę u niej posiedzimy.... pogadamy... pobędziemy z Nią...

P.S. Wybacz, Zbyszek, że zapozyczyłem sobie fragmenty Twego tekstu, ale on wiernie oddał to, jak było.

2008-10-30 23:00:38
A my dziś z Maciejkiem pożegnaliśmy moją 18-letnią, rudą, wierną przyjaciółkę - Kamę. Znaczyła dla mnie tak wiele... Jako jedyna, bliska istota była ze mną tak długo...
Marzeniem moim było to, żebyśmy "tej" decyzji nie musieli podejmować. Na szczęście Kama sama podjęła tą decyzję. Po 3 tygodniach /od pogorszenia się stanu/ codziennej walki, kroplówek i leków - poddała się.
(*) (*) (*)

2008-10-31 09:52:55
~gram
komercja komercją ale może tak gwoli przypomnienia:
Święto Wszystkich Świętych przypada na dzień pierwszego listopada. Jest to uroczystość ku czci wszystkich świętych i męczenników,. Początkowo święto to przypadało na dzień 1 maja i było związane z męczennikami, jednak papież Grzegorz III w 731 roku przeniósł datę na 1 listopada i tak zostało do dzisiaj.
Drugiego listopada obchodzony jest tzw. Dzień Zaduszny. W tym dniu p modlimy się za duszę wszystkich zmarłych.
Jako, iż tylko 1 listopad jest dniem wolnym od pracy, ludzie w tym dniu idą na groby bliskich, by zapalić znicze i pomodlić się za dusze zmarłych

2008-10-31 09:59:40
~ewaK
Przykro mi Madziu :( Ale przynajmniej wiesz, że się nie męczy już. Ja też odliczam dni, ale na razie cieszę się dobrym stanem mojej czworonożnej"przyjaciółki".
Trzymaj się :*

To święto powinno być czasem na refleksję, a póki co widzę tylko konkurencję w tym, kto ma piękniejsze kwiaty, większy znicz, ładniejsze futro i pogatszy stół.
Ehhh

2008-10-31 10:03:01
~gram
Dla mnie to świeto jest jednym z elementów naszej narodowej tradycji.A rewia mody na cmentarzu?A niech se ją uprawia kto chce jego rzecz ja wiem swoje.

2008-10-31 12:49:40
Masz rację gram.
Nigdy nie myślałam w ten sposób o tym
szczególnym dniu.

Mam kilka grobów bliskich mi ludzi.

Dwie osoby szczególnie mi bliskie i bardzo mi ich brak 
- jest to mój teśc i moja kuzynka, która odebrała sobie życie w wieku 36 lat mając troje dzieci.
Do dzisiaj nie moge tego pojąc ;-((
Ileż to łez wylałam nad jej grobem, ileż pytań jej zadałam...

Może za mało z nią rozmawiałam, nie traktowałam jej problemów poważnie.
A Ona pragnęła spokoju, trochę uczucia, miłości , zainteresowania i... pomocy , rady - jak powiedziec
STOP przemocy.
Nie miała na tyle siły aby samej stawic czoła tym problemom. Gdzie ja /my " bliscy" byliśmy wtedy???

Ten dzień jest nam potrzebny jak żaden inny...
właśnie dla tego, że zastanawiamy się nad sensem życia, że tak niewiele trzeba aby znaleźc się po tamtej stronie.

Że zostawimy osoby kochane lub one mogą odejśc od nas - A życie jest takie piękne...

Wielu ludzi chce życ według narzuconych stereotypów i przez to sami siebie skazują na nieprzyjemności.

A wystarczy tylko odrobina pokory , która nie ma nic wspólnego z upokorzeniem, poniżeniem samego siebie...
Człowiek pokorny pozostaje zawsze człowiekiem czujnym i zdyscyplinowanym po to, by nie utracic otrzymanego daru życia, miłości i wolności.

Wystarczy umiec kochac ludzi, tak szybko odchodzą..."
te słowa cisną się na usta wtedy, gdy już ktoś odchodzi, wtedy dopiero zdajemy sobie sprawę z tego jak ważny był dla nas ten człowiek, jak bardzo nam go brakuje.

Wystarczy tak niewiele :
- umiec kochac ludzi
- wybaczac
- nauczyc się szacunku
- godności
- pokory
czyli życ jak nakazał nam Jan Paweł II - patrzec w swoje serce, otwierac je dla bliźniego, nie lękac się, nie byc fałszywym lecz pomocnym dla innych w każdej trudnej chwili...

Się rozpisałam... ale lubię ten stan bo wiem że potrafię tak życ i ciągle do tego dążę ;-))))

2008-10-31 17:54:03
~Marysia
Już drugi raz "podchodzę" do klawiatury ...
Nie potrafię pięknie pisać, wystarczy przeczytać Was!!!
I tak mi tylko troszkę lżej, że potrafiłam , że zrobiłam, że - rzuciłam tę cholerną robotę - i byłam,byłam,byłam...
Sławku, da się!!!

2008-10-31 18:08:33
~mj
i ja potwierdzam, że się da. Nie jest to łatwe, ale jakże potrzebne,nam, kiedy już czas Tej osoby się dopełni. Jest łatwiej zostać tu wiedząc,że dało się radę.
Maryś i ja nie potrafię pisać, wolę czytać.

2008-10-31 18:09:02

Staruszka nie widzi na jedno oko, w drugim ma zaćmę. Co roku, w ostatnich dniach października, przedpołudnia spędza na cmentarzu. Zbiera jesienne liście z grobu swojego męża, nosi wodę (do studni daleko), myje płytę nagrobkową, na koniec pastuje - miejsce przy miejscu. Czasami na chwilę znieruchomieje, zamyśli się, zmówi krótki pacierz, ukradkiem się przeżegna. Popołudniami można ją spotkać w okolicznych sklepach, gdzie wypatruje tańszych towarów. Do późnej nocy gotuje, opieka, szykuje potrawy. Szczelnie przykryte garnki wynosi na balkon (lodówka zbyt ciasna), mając nadzieję, że najbliższe dni będą ładne, ale chłodne...

Mały cmentarz w małym mieście. Jedynie mur cmentarny wymusił rozmieszczenie grobów w linii prostej, w jako takim porządku. W środkowej części cmentarza panuje koszmarny bezład. Jeden grób wzdłuż ścieżki, drugi w poprzek, trzeci między nimi na skos, inne groby wokół drzewa, niektóre pomniki dotykają się rogami. Kamienne miasteczko z labiryntem tajemnych przejść...

Spora grupa osób z poważnym wyrazem twarzy. Tylko kilka z nich mieści się w pobliżu grobu, którego część zasłania wielkie drzewo. Reszta przybyłych stoi w alejce, w pustych miejscach między sąsiednimi grobami. Są dzieci staruszki z żonami i mężami, są - w większości dorosłe - wnuki, jest nawet mała prawnuczka, która popiskuje na rękach mamy, wyraźnie chcąc się bawić. Grób tonie w kwiatach i żarzy się od zapalonych zniczy. Nikt nie pożałował grosza na świeże kwiaty, sztuczne bukiety, wymyślne znicze. Nadmiar tego "bogactwa" staruszka roznosi na pobliskie, zapomniane groby...

Poczęstunkowy stół w dniu Wszystkich Świętych. Przybyli siedzą wokół stołu i prowadzą luźną konwersację. Tematy? Różne, jak to bywa, gdy rodzina się zbierze. Dwie osoby się budują, więc temat budowlany dominuje. Komuś się popsuł samochód, komuś bank odmówił kredytu i jest afera, bo zadatek już wpłacony. Staruszka biega między kuchnią, balkonem i stołem, dwie osoby jej pomagają...


Od wielu lat brakuje mnie tego dnia w grupie ludzi na cmentarzu, przy poczęstunkowym stole. Czegoś mi w dotychczasowej "celebracji" brakowało, coś przeszkadzało i już wiem, "co". Można mnie spotkać na łódce (w tym roku pierwszy raz z synem), gdzie w ciszy, wpatrując się w nieprzeniknioną, ołowianą, jesienną wodę, dedykuję swoje myśli bliskim mi zmarłym. Puszczam też na wodę kilka małych świeczek (podgrzewaczy), za tych nierozptropnych, ktorzy poświęcili swoje życie w pogoni za sandaczem...

Rok kalendarzowy liczy 365 dni, każdy z tych dni jest dobry, (a nawet lepszy) na zadumę, wizytę na cmentarzu...


2008-10-31 18:53:16
pięknie napisane słowa, ale wszystko co się dzieje wokół - w tym dniu także - jest częścią życia... nawet się nie zastanawiamy, że coś robimy nie tak ... jeśli można tak powiedzieć...

był taki czas, kiedy bałam się spojrzeć w kierunku cmentarza a jak na ironię zmuszona byłam mieszkać naprzeciw bramy cmentarnej... mój teść wtedy mawiał: żywych się bój dziecko (tak pięknie to mówił), bo takich sąsiadów jak masz tutaj, to już nigdy mieć nie będziesz...  w tym roku minęło 13 lat od jego zejścia (bo przecież nigdzie nie odszedł),a od tego czasu już się nie boję cmentarza... wszak tam tyle bliskich i kochanych mi osób spoczywa... i od chwili śmierci tego człowieka wiem, że mam anioła stróża... podobno każdy go ma... a mój jest namacalnie dobry, pomaga w trudnych chwilach, strzeże od złego... 3 lata temu odszedł mój prawdziwy ojciec... nie kochaliśmy się, jak to być powinno... a jednak jego odejście przysporzylo mi wiele bólu i łez... znów się przez jakiś czas bałam ... teraz czasem moje serce kołacze, nie wiedząc czemu - kiedy układam się do snu, kiedy troski dnia codziennego zamykam... a może one właśnie wtedy wydają się za ciężkie dla tej malutkiej pompki... i znowu przychodzi strach i jednocześnie refleksja: po co to wszystko... kto nam tak to życie pogmatwał - właśnie nam - ludziom...
i tylko czasem wydaje się nam, że jesteśmy panami tego świata... a o tym, że tak nie jest daje nam znać właśnie cmentarz pełen naszych miłości, które zgasły i żadne słowa jej już nie wskrzeszą...
niedawno moja teściowa miała zawał... powiedziała do mnie, że już nie chce żyć... to nieprawda, że życie jej się znudziło... nie chce TAK żyć... samotnie w pustym mieszkaniu, oczekując na przyjście bliskich, zabieganych i zapracowanych (nierzadko egoistycznych osób)... czy nie nauczyła ich empatii (?), czy nie dała od siebie zbyt wiele (?) aby teraz nie mieć dla siebie już nic...
starzy ludzie nie są nam potrzebni, starych ludzi się chce izolować... żeby nam nie przypominali o nieuchronności przemijania...
i nie wiem, jak trzeba krzyczeć i do kogo, by apel został usłyszany: śpieszmy się kochać ludzi... tak szybko odchodzą...  my też przemijamy...

a Oni z nami są - jeśli potrafimy się zatrzymać na chwilę, to nawet mówią do nas... jeśli potrafimy ich usłyszeć...

mimo smutku życzę wszystkim refleksyjnego wesołego tego jutrzejszego święta  - refleksja o przemijaniu i radość - jako wiara, że nie przemijamy, tylko przechodzimy na drugą stronę do lepszego świata (oby) ...


2008-11-01 18:40:30
Szkoda, Mareczku, że tak rzadko masz potrzebę się wypisać... (z egoizmu to mówię)
http://www.poomoc.pl/

2008-11-03 09:53:41
~Renia
Nie umię się tak ładnie wysławiać jak Wy.Mam wielu bliskich na cmentarzu . Smutek ,zal, zaduma mi towarzyszyła zawsze w czasie odwiedzin ich grobów. A teraz jest inaczej.12 sierpnia zginął mój 25 siostrzeniec . Nie radzę sobie.
Nie mogę popłakać- i tak jakby to wszystko było obok mnie .

2008-11-03 10:14:30
~prince
Reniu, może zablokował Ci się receptor żalu... ale to przyjdzie przy całkiem jakiejś błahej sytuacji... zobaczysz, jak odkręci Ci się kurek, to zapłaczesz i to będzie super dobre, bo człowiek musi żal z siebie wylać, żeby serce odetchnęło, żeby w końcu miec to za sobą... łzy wylać trzeba

2008-11-03 10:21:32
~gram
stoję i patrzę przez łzy. Tak zmarła 01,11,2007 .odwracam głowę bo obok mnie stoi jej córka .Jej mąż mówi z nadzieją"może tam była bardziej potrzebna".Odchodzimy ,obok
mnie idzie jej wierna kopia ,ma szesnaście lat.

2008-11-03 17:07:18
smutne ale jakże pełne życia... takie ono jest: przynosi nam niespodziewanie ból albo i radość... czasem zabiera i jednocześnie daje (tu akurat zabierając jedną, pozostawia jej kopię) ku radości żywych, że nie całkiem rozstali się z ukochaną osobą... i chociaż wiemy, że ona (śmierć) zabierze kiedyś nas wszystkich, to zawsze przychodzi za wcześnie i nie w porę... więc póki co, pewnie należy dziękować losowi za każdy skromny dar i prosić go o cierpliwe dźwiganie naszych krzyżyków...
Pierwsza - Poprzednia - 1 2 - Następna - Ostatnia


Autor:
Odpowiedź:
Potwierdź kod z obrazka:




taxall.pl
www.taxall.pl
Copyright © TaxAll Sp. z o.o., wszelkie prawa zastrzeżone.
ul. Wilczyńskiego 27, 21-400 Łuków, NIP: 7010027412, REGON: 140591171,
KRS: 0000266969 prowadzony przez XI Wydział Gospodarczy Sądu Rejonowego w Lublinie, kapitał zakładowy: 85.000 zł
Webmaster: yayuuu, webmaster@taxall.pl